{"type":"rich","version":"1.0","provider_name":"Transistor","provider_url":"https://transistor.fm","author_name":"Radio Wnet","title":"„To nie był incydent, to trwa od miesięcy”. Matka ucznia o sporze wokół krzyża w szkole w Kielnie","html":"<iframe width=\"100%\" height=\"180\" frameborder=\"no\" scrolling=\"no\" seamless src=\"https://share.transistor.fm/e/ec7af834\"></iframe>","width":"100%","height":180,"duration":735,"description":" Incydent z 15 grudnia w szkole podstawowej w Kielnie na Pomorzu – zdjęcie i wyrzucenie krzyża z sali lekcyjnej – wywołał protest rodziców, interwencję poselską i ogólnopolską debatę.W rozmowie na antenie Radia Wnet głos zabrała Agata Kamola, jedna z matek zaangażowanych w obronę uczniów i ich prawa do manifestowania przekonań religijnych. Jak relacjonowała, część rodziców została poinformowana, że uczniowie klasy siódmej są wzywani na przesłuchania na policję.Rodzice siódmej B dzień wcześniej dostali informację, że dzieci będą dziś przesłuchiwane. To nie było łatwe, żeby się tam dostać, a przecież przesłuchanie nieletnich powinno odbywać się w obecności rodziców– mówiła.Jej zdaniem funkcjonariusze mieli zniechęcać rodziców do udziału w czynnościach.Rodzice pytali, czy mogą uczestniczyć w przesłuchaniu. Odpowiadano im: nie musi pani, bo przecież pani pracuje. A to jest nasze prawo– dodała. Ostatecznie – jak mówiła – tylko część rodziców została dopuszczona do udziału w czynnościach.Kamola stanowczo sprzeciwiła się narracji, według której cała sprawa dotyczy jedynie „plastikowego krzyża”.To się dzieje już od tamtego roku szkolnego. Krzyże wisiały, znikały, dzieci je wieszały z powrotem. Ten plastikowy krzyż to było ostatnie wołanie tych dzieci– powiedziała.Jak relacjonowała, uczniowie wielokrotnie sami podejmowali inicjatywę zawieszenia krzyża w sali.Najpierw był normalny, drewniany krzyż z wizerunkiem Pana Jezusa. Znikał. Dzieci poszły do woźnej, wzięły krzyż z innej sali. I on też zniknął– opisała.Jej zdaniem uczniowie sięgnęli po krzyż, który mieli pod ręką, bo inne możliwości zostały wyczerpane.„To nie była prowokacja. To była obrona krzyża i wołanie o jego obecność”.Reakcja dyrekcji i poczucie marginalizacjiMatka ucznia zarzuciła dyrekcji szkoły, że problem jest bagatelizowany.Pani dyrektor twierdzi, że to był pierwszy incydent. To nieprawda. Zgłaszaliśmy, że krzyże giną, że jest walka z krzyżami w tej szkole– wskazuje.Rodzice – jak mówiła – czuli się...","thumbnail_url":"https://img.transistorcdn.com/GK9LMyKrJ-xyu5LgrufCr8QxQQ9SaMJIhAE6uYFSz9U/rs:fill:0:0:1/w:400/h:400/q:60/mb:500000/aHR0cHM6Ly9pbWct/dXBsb2FkLXByb2R1/Y3Rpb24udHJhbnNp/c3Rvci5mbS8xYmI2/NGU3YWFmZWJlOGY4/MzhhOWMwOGYyNmZh/NjMxNC5qcGc.webp","thumbnail_width":300,"thumbnail_height":300}